O Pawłowie
Aktualności
O naszej wsi
Historia
Galeria
W mediach
W Pawłowie
Parafia
Organizacje
Oświata
Sport
Atrakcje
Gospodarka
Po godzinach
Rozrywka
Forum
Księga gości
Poradniki
Kontakt
Logowanie





Hasło?
Aktualności
Legenda o powstaniu Pawłowa i Pietrowic Wielkich

Jakbyście tak poram set roków nazod wejrzeli na tam Ziemiam Raciborskom z jakiej wysokiej kampy, aby góry, to byście nie ujrzeli nic, jeny lasy i lasy. A bez te lasy płynęłaby se Odra, jak jaki modry faborek, kranciłaby sie na północ, na połednie, a w postrzodku tych lasów, to by było miasto Racibórz. Zaś bardziej na połednie, między Makowem a Szamarzowicami, to były wielkie mokradła, porośnione lasem. Jak kiery na te mokradła wloz a ich nie znoł, to już tyż nie wyloz. Byle kandy na tych mokradłach i bażołach były takie małe kampki i bez te kampki wiedła cesta z Opawy do Raciborza. Na tam cestam to padali wtedy „kupiecki szlak” z Polski do Czech, bo tom cestom Rychtyn jeździli kupcy z towarami z Polski do Czech i z Czech do Polski. Do Polski to wom przywozili skórzycam, gałkam muszkatułowom, szafran, roztomainte korzenie, jedwob, apluzyny, tabakam tureckom i mocka inszych jeszcze towarów. Zaś z Polski to wywozili jantar, sól, skóry i kożuchy i mocka inszych jeszcze rzeczy. W Raciborzu sie dycki zatrzymali i handlowali z raciborskimi kupcami. Tóż w Raciborzu dostaliście kupić czego jeny duszyczka zapragnie.

Ja, ale zapomniołech wom powiedzieć, że bez postrzodek tych mokradeł płynie rzeka Cyna, kiero potem daleko wpodo do Odry. I nad tom Cynom grasowali dwaj zbójnicy: Wielki Pieter i Czorny Paweł. Napadali oni na kupców, co musieli tom cestom bez te mokradła przejeżdżać i rabowali im wszystko. Czansto gansto pobiły sie te zbójniki między sobom, to wtedy kupiec uciekoł do Raciborza abo do Opawy. Aż roz jak sie tak fest pobili, to potem przyszli po rozum do głowy, trafili sie na mostku na Cynie i ugodali sie, że Wielki Pieter ze swojom bandom bydzie rabowoł przed mostkiem na Cynie, a Czorny Paweł bydzie zaś rabowoł za mostkiem na Cynie, no i że sie już nigdy nie pobijom, ani swoim kamratom, zbójnikom, też sie nie dajom pobić. Tóż Wielki Pieter rabowoł tych kupców, co jechali z Opawy do Raciborza, Czorny Paweł tych, co jechali z Raciborza do Opawy. Jak kieremu kupcowi udało sie przejechać szczanśliwie przez rewir Wielkiego Pietra, to go chytoł i rabowoł Czorny Paweł. Tóż wiycie, że kupce, abo omijali ten trakt, abo też jechali z pachołkami i bronili sie przed tymi zbójnikami. Ludzie sie zaś tych zbójników okropnie boli i kożdy sie boł głośno wypowiedzieć miano Wielkiego Pietra, abo Czornego Pawła.

Aż roz, a było to na początku wielkiego postu, tom cestom od Czech ku Raciborzu jechoł se na starej kobyle taki stary chłop, a przed sobom na siodle mioł takom skórzanom kajstram. Po oczach było jednak widać, że tam taki bardzo stary nie jest, bo sie bystro rozglądoł po bokach, czy kto nie wylezie z lasa, bo mu ludzie godali, że może trefić na tych zbójników.

A ten stary chłop to był wielki czarnoksiężnik, co duszam diobłu zaprzedoł i za to diobeł robił wszystko, co on jeny chcioł. Tóż ten czarnoksiężnik diobelskom mocom poradził z piosku zrobić złoto a z polnych kamieni perły, brylanty i diamenty. Takom moc mioł bez cołki rok, ale jak przyszedł wielki post, to tam moc ten czarnoksiężnik tracił, diobeł mu już nie poradził pomóc i był takim samym człowiekiem jak kożdy z nos.

Był wom ten czarnoksiężnik bez ostatniom zimam w Czechach, pochodził po roztomaintych dworach i zomkach, wszystkim pokazowoł roztomainte diobelskie sztuczki i zbiyroł mocka piniędzy, złota, strzybła, perłów, brylantów, diamentów i roztomaintych inszych skarbów. Teraz zaś jechoł do Krakowa, skąd bez mała pochodził. Ale akurat jak sie mioł puścić z Opawy do Raciborza, to nastoł wielki post. Ludzie zaś godali, że w tym lesie między Opawom a Raciborzem som zbójniki, tóż sie boł, że mu wszystko zrabujom.

Co jeszcze mógł przed postem zrobić, to to, że ze siebie, młodego karlusa, zrobił starego dziada, piyknego konia, na jakim jechoł, przemiynił na starom i chudom kobyłam, a skarby co mioł w kajstrze na zwyczajne polne kamienie. I tak wjechoł do lasa.

Jak jeny wjechoł do lasa zarozki go chycili kamraci Wielkiego Pietra i zawiedli go do herszta. Ten sie go wypytoł skąd jedzie i co wiezie? A ten czarnoksiężnik padoł, że jedzie z Czechów i że tam zbiyroł kamienie dlo takich uczonych ludzi w Krakowie, kierzy go tam posłali a terozki im te kamienie wiezie do Krakowa, bo tam je bydom ci uczeni badać. Wielki Pieter nie bardzo chcioł w to uwierzyć i kozoł mu tam kajstram z tymi kamieniami wysypać na ziemiam. Ten wysypoł i rychtyk, a tu same polne kamienie.

Tóż Wielki Pieter, co tam taki bardzo bystry nie był, kozoł mu te kamienie pozbiyrać i jechac dalej. Czarnoksiężnik uwinół sie z tymi kamieniami roz dwa, siednół se na swojam kobyłam i uradowany odjechoł z kajstrom na siodle.

Jak jeny przejechoł most na Cynie zarozki go chyciła banda Czornego Pawła i zas go zawiedli do herszta i ten sie go zaś wypytowoł skąd jedzie i co wiezie? Czarnoksiężnik mu to samo opowiedzioł co Wielkiemu Pietrowi i pokozoł mu te kamienie, bo se myśloł, że Czorny Paweł go też puści i koże mu jechać dalej. Ale tu sie pomylił. Czorny Paweł był bardzo nieufny i nie uwierzył, że to som polne kamienie, bo se myśloł jak te kamienie majom uczeni badać, to muszom one mieć wielki wert, a dziod nie chce o tym powiedzieć. Tóż do piwnicy z dziadem na chlyb i wodam, aż wszystko wyśpiywo. A mioł ten Czorny Paweł pod chałupom wielkom piwnicam, murowanom z kamieni, bo chałupa była ze sosnowych balków. Do tej piwnicy wciepli zbójnicy tego czarnoksiężnika a sami se nad nim ucztowali i popijali wino. Za poram dni, jak już ten czarnoksiężnik był bardzo głodny, to zaklupoł do dwiyrzy i zarozki przyszeł jeden zbójnik i spytoł sie czego chce. A czarnoksiężnik kozoł sie zakludzić do herszta, bo se chcioł z nim pogodać. Padoł zaś temu hersztowi tak: Widzam, że ty sie ocyganić nie dosz, tóż ci powiam, że te kamienie dziepro bydom mieć wert, ale nie teraz jeny nieskorzej. Ale to nie jest wielki sekret. My jeszcze oba możemy być bogaci, ezi ty bydziesz mądry i nie bydziesz mie gołdził w piwnicy, bo joch już jest stary i mogam ci na takim kuście umrzyć. No i co ci przyjdzie z tego? Jak jeny zazwoniom zwony na Zmartwychwstanie to sie wszystkiego dowiysz a nie pożałujesz.

Czorny Paweł uwierzył temu czarnoksiężnikowi, wzion go na wiyrch, doł mu dobry kust, ale kozoł go wachować bez dzień i bez noc, żeby nie uciek.

Czas wartko lecioł i ani sie nie spodzioli, jak zbliżyła sie Wielkanoc. Na dzień przed Wielkanocom, we Wielkom Sobotam, Czorny Paweł odesłoł swoich kamratów, bo nie chcioł sie z niemi dzielić tym bogactwem, co mu je czarnoksiężnik obiecoł. Kamraci poszli sami na zbój a on som wachowoł tego czarnoksiężnika, ten zaś zbiyroł roztomainte zieliny, rozciepowoł je kole tej kajstry, potem malowoł na tej kajstrze roztomainte koła i figury, potem sie obracoł na wszystkie sztyry strony świata, wyciągoł ranki i coś tam mamrotoł. Wczas rano jak jeny słońce sie pokozało oba z hersztem czakali, aż zazwoniom zwony z raciborskich kościołów na Zmartwychwstanie.

I rychtyk zwony zazwoniły. Czarnoksiężnik stanół, wyciągnół ranki ku tym zwonom. Kole niego pokozoł sie taki mały obłok i zakrył go cołkiego. Potem ten obłok sie rozwioł i Czorny Paweł ujrzoł zamiast starego dziada młodego karlusa a kole niego piyknego konia ze siodłem, co mu z nozdrzów ogień buchoł. Czarnoksiężnik, bo on to był, skoczył na konia porwoł kajstram, aż w niej złoto brzinkło i już go nie było. Potem sie porwoł taki wielki wiater, co aż stromy ku ziemi przyginoł i całom tam zbójnickom chałupam wywrócił. Jak potem przyszli kamraci to zastali Czornego Pawła jak klęczoł na obu kolanach, ranki mioł złożone i rzykoł. Potem rozdoł kamratom wszystkie bogactwa i poszeł do jakiegoś klosztora za frata. Kamraci zaś zostali, ale sie poprawili i już nie rabowali a na tym miejscu postawili wieś i na pamiątkam nazwali jom Pawłów.

Jak sie Wielki Pieter dowiedzioł, co sie Czornemu Pawłowi przytrefiło, to też rozdoł kamratom swoje bogactwa i poszeł piechty na pąć do Czanstochów, żałować za swoje grzechy. Jego kamraci zaś na tym miejscu założyli wieś, kierom na jego pamiątkam nazwali Pietrowice Wielkie.

Źródło: nieznane

 

Komentarze




Zaloguj sie aby dodac komentarz. Jesli nie masz jeszcze konta na pawlow.eu, zarejestruj sie w menu po lewej stronie.
Wskazowki co do rejestracji i logowania znajdziesz w naszym Poradniku.



 
następny artykuł »
 
 
Aktualności LKS
Obraz losowy
Sondy
Jak Ci się podoba strona internetowa Pawłowa?
 
Gościmy
Ilość odwiedzin
Wizyt wczoraj: 31
Wizyt dzisiaj: 20
Wizyt przez miesiąc: 961
Wizyt wszystkich: 202358
 
 
 
© Pawlow.eu Team 2008 powered by Joomla!